wtorek, 25 grudnia 2012

Rozdział 46

 Wytarłam spływające łzy po czym wstałam . Chciałam wrócić na swoje poprzednie miejsce ,lecz poczułam mocny uścisk na nadgarstku . Odwróciłam się ,a Justin stał za mną trzymając mnie za nadgarstek po czym przesunął rękę tak aby złapać moją dłoń . Patrzył się na nasze splecione dłonie po czym nieśmiało spojrzał mi w oczy . Wyjęłam dłoń z jego uścisku po czym przytuliłam się do niego i oboje znów zanieśliśmy się płaczem ...

 -Przepraszam -szepnął pociągając nosem i przytulając się do mnie mocniej .- Miałaś rację .. Nie powinienem zostawiać Małej z tą całą Tori -cały czas szeptał i wzmacniał uścisk .

 -To już jest mniej ważne . Teraz ważniejsze jest to czy nie stało się Belli nic poważnego - powiedziałam po czym wyślizgnęłam się z jego mocnego objęcia ,chwyciłam jego dłoń i ruszyłam z nim w stronę krzeseł stojących przy sali operacyjnej po czym usiadłam ,a Justin zrobił to samo . J.B wyjął swoją dłoń z mojego uścisku po czym oparł łokcie o kolana ,schował twarz w dłonie i wybuchł większym płaczem . Zaczęłam jeździć ręką po jego plecach . Po kilku minutach Justin wciąż płakał . Nie powiem ,że ja nie płakałam bo wtedy bym skłamała . Położyłam głowę na jago plecach i zamknęłam oczy ,po chwili poczułam jak Justin się prostuje ,więc zabrałam głowę z jego plecach ,lecz po chwili położyłam ją z powrotem tylko tym razem na jego ramieniu . Justin przytulił mnie mocno do siebie i oparł głowę o moją . Czułam jego łzy na swoich włosach ,podniosłam lekko głowę tak aby na niego spojrzeć po czym złożyłam pocałunek na jego policzku i znów położyłam głowę na jego ramieniu . Zamknęłam oczy ,a po chwili morfeusz złapał mnie w swoje sidła ..


[***Kilka godzin później ]
 Gdy się obudziłam nie siedzieliśmy już pod salą operacyjną ,a ja nie siedziałam na krześle przytulona do J.B -teraz siedziałam wtulona w J.B na jego kolanach  . Podniosłam głowę i rozejrzałam się po pomieszczeniu . Byłam w jednej z sal dla dzieci . Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam łóżeczko ,a w nim moją małą księżniczkę . Uśmiechnęłam się po czym zeszłam z kolan Justina i czym prędzej podeszłam do łóżeczka ,w którym leżała moja córeczka . Pochyliłam się i spojrzałam na jej twarzyczkę . Bella spała ,a główkę miała owiniętą bandażem . Uśmiechnęłam się ,lecz po chwili mój uśmiech znikł ,a na jego miejsce znów wszedł smutek . Łzy znów zaczęły mi spływać po policzkach . Kucnęłam przy łóżeczku ,oparłam ręce o ramę łóżeczka ,a na dłoniach oparłam brodę . Wpatrywałam się w moją córeczkę ze łzami w oczach . Po chwili J.B stał obok mnie i jeździł ręką po moich plecach . Samotna łza spłynęła mi po policzku , spojrzałam na J.B smutno ,a on przykucnął obok mnie objął mnie ramieniem i złożył pocałunek na moim policzku . Wyjęłam telefon z torebki i spojrzałam na godzinę . Było około pierwszej w nocy ,spojrzałam na Justina ,który wpatrywał się w małą z miłością ,czułością i smutkiem w oczach . Było po nim też widać ,że jest zmęczony . Wcale się mu nie dziwie . Zaraz po przyjeździe z trasy od razu no prawie od razu zabrał mnie do restauracji . Nie przespał się nawet pół godziny . 
 -Justin jedź do domu połóż się spać . Ja jeszcze posiedzę z Bellą - powiedziałam ,a Justin pokręcił przecząco głową . Chwyciłam jego twarz w dłonie i spojrzałam w jego na pół już otwarte oczy . -Kochanie proszę . Jedź do domu i się połóż -powiedziałam ,a on przymknął na chwilę oczy po czym je otworzył i wypuścił powietrze z płuc .
 -Dobrze ,ale wróć zaraz . Okey ? -zapytał ,a ja przytaknęłam . Uśmiechnął się do mnie po czym musnął moje wargi pochylił się nad łóżeczkiem małej ,przejechał palcem po jej policzku . - Dobranoc kruszynko - szepnął po czym jeszcze raz mnie pocałował po czym wyszedł z sali . Spojrzałam z powrotem na małą . Bella zmieniła lekko pozycję ,a po chwili zaczęła płakać . Pochyliłam się nad łóżeczkiem i przytuliłam lekko małą do siebie . Gdy maleństwo przestało płakać odłożyłam ją z powrotem do łóżeczka . Elizabeth zaczęła wpatrywać się we mnie swoimi dużymi na pół otwartymi oczkami . Była strasznie podobna do Justina . Uśmiechnęłam się do mojej córeczki po czym znów przykucnęłam i zaczęłam po cichutku nucić 'Baby' Justin zawsze w ten sposób ją usypiał . Justin nazwał piosenkę 'Baby' 'Kołysanką Elizbateh' : ) . Zawsze gdy na koncertach fanki proszą ,aby zaśpiewał Baby on zanim zacznie śpiewać mówi ,że z chęcią zaśpiewa 'kołysankę Elizabeth ' i wtedy zaczyna śpiewać utwór . To na prawdę słodkie . Gdy mała usnęła ja poszłam do lekarza spytać się o jej stan . Na szczęście lekarz powiedział , że nic poważnego się nie stało . Jedynie mała rozbitą główkę no i oczywiście straciła trochę krwi ,ale ta kto wszystko jest w porządku . Wróciłam do sali w ,której leżała moja córeczka podeszłam z powrotem do jej łóżeczka po czym pochyliłam się i złożyłam pocałunek na jej zabandażowanej główce . Wzięłam swoją torebkę i wyszłam ze szpitala . Na zewnątrz nie dosyć ,że było strasznie ciemno to w dodatku strasznie cicho. Czułam się jakbym grała w jednej ze scen horroru . Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam w stronę powrotną do domu . 
 Gdy już dotarłam na miejsce po cichu weszłam do domu tak ,aby nie obudzić Justina . Odłożyłam klucze na miejsce po czym zdjęłam buty i marynarkę . Odwróciłam się w stronę drzwi po czym je zamknęłam . Weszłam do kuchni ,aby zrobić sobie kanapkę ,ponieważ głód dał mi o sobie znać . Zrobiłam sobie kanapkę po czym wyszłam z kuchni i po cichu ruszyłam w stronę schodów . Weszłam po cichu na górę i ,gdy miałam wejść już do pokoju usłyszałam jęki jakiejś laski . Wkurzyłam się trochę ,ale też zrobiło mi się smutno . Uchyliłam lekko drzwi i zajrzałam do środka . To co tam zobaczyłam wryło mnie normalnie w ziemie . Zaczęłam się krztusić kanapką ,którą właśnie jadłam . Na szczęście Justin mnie nie usłyszał . Był za bardzo zajęty oglądaniem pornosów i onanizowaniem się . Zrobiło mi się smutno,gdyż pomyślałam ,że ja go już nie zaspakajam do końca . Otworzyłam drzwi szerzej i weszłam do środka . Justin nie zwrócił nawet na to uwagi . Dalej wlepiał swoje oczy w monitor laptopa i się zaspokajał .
 -Justin ! - krzyknęłam ,a Justin podskoczył zamknął laptopa i zakrył swoje przyrodzenie koszulką . Patrzyłam na niego ,a on robił się czerwony . Spojrzałam na niego z żalem po czym weszłam do garderoby wzięłam pidżame i bieliznę po czym wyszłam z garderoby i weszłam do łazienki . Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi .
 -Viera .. Wiem,że to co zobaczyłaś mogło wydawać ci się dziwne i w ogóle ,ale to nie tak jak ty myślisz - powiedział ,a ja przekręciłam oczami .
 -Raz skąd wiesz co ja na ten temat myślę dwa nie rozmawiam z tobą -powiedziałam po czym się rozebrałam i weszłam do kabiny . Gdy się umyłam i ubrałam w pidżamę związałam mokre włosy w wysokiego kucyka i wyszłam z łazienki . Położyłam się na łóżku przytulając się do ściany . Po chwili poczułam Jak Justin kładzie się obok mnie i mnie przytula . . 

 - O nie,nie kochany - powiedziałam zrzucając jego rękę z siebie . wstałam z łóżka po czym poszłam do garderoby po pościel i wróciłam do pokoju - Kanapa na dole jest wolna . - dokończyłam i położyłam pościel na krześle przy biurku po czym z powrotem położyłam się do łóżka . Było mi cholernie  smutno. Wiem ,że może to się wydawać głupie ,ale no wyobraźcie sobie to . Mieszkacie z chłopakiem macie ze sobą dziecko i w ogóle ,a ty swojego chłopaka przyłapujesz na onanizowaniu się przy pornolach ,gdzie ciebie ma na wyciągnięcie ręki. Usłyszałam westchnięcie Justina po czym wstał i poszedł do łazienki . Zamknęłam oczy ,a po poliku spłynęła mi łza . Po 30 minutach usłyszałam jak J.B wychodzi z łazienki . O dziwo nie położył się obok mnie ,po chwili usłyszałam zamykanie drzwi od pokoju . Odwróciłam się i spojrzałam na krzesło ,gdzie nie dawno leżała pościel . Westchnęłam po czym z powrotem zamknęłam oczy . Po kilku minutach usnęłam .

Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła . Poderwałam się z łóżka po czym wybiegłam z pokoju i zbiegłam na dół . Najpierw wbiegłam do salonu,gdzie spać miał Justin ,lecz jego tam nie było . Poderwałam się z miejsca i pobiegłam w stronę kuchni . 
 -Ja pierdole . Jestem beznadziejny . Nic mi nie wychodzi. Zawsze muszę coś spieprzyć - Mamrotał zbierając szkło i co chwile spoglądał na drugą rękę po ,której strumieniami zlatywała krew . 
 -Boże Justin ! - krzyknęłam podchodząc do niego po czym chwyciłam jego zakrwawioną dłoń . 
 -Zostaw poradzę sobie - powiedział wyciągając rękę z moich dłoni po czym znów się schylił i zaczął sprzątać szkło . Wyszłam z kuchni po czym poszłam do łazienki po apteczkę . 
 - Pokaż to - powiedziałam wracając do kuchni po czym z powrotem chwyciłam dłoń J.B . Podeszłam z nim do umywalki po czym odkręciłam zimną wodę i wsadziłam jego rękę pod strumień . -A teraz mi powiedz co zrobiłeś . - dodałam patrząc na niego.
 -No bo chciałem zrobić nam śniadanie no i w pewnym momencie strąciłem kubek złapałem go,ale uderzyłem nim przez przypadek w szafkę no i potłukł mi się w ręce ,a ja przez przypadek ścisnąłem potłuczone szkło w mojej dłoni i mi się wbiło to w dłoń . Wyjąłem odłamki szkła i zacząłem zbierać szkło z podłogi ,a po chwili zorientowałem się ,że mam całą dłoń we krwi - odpowiedział wpatrując się w swoją dłoń ,która nadal był pod strumieniem zimnej wody . Westchnęłam po czym zakręciłam kran i sięgnęłam po apteczkę . Zaczęłam przemywać mu rany .
 -Boli ... Boli ...Boli ! -krzyknął ,a ja nadal nie przestałam lać wody utlenionej na jego rany . W pewnym momencie Justin zabrał dłoń i zaczął nią potrząsać . 
 -Daj tą rękę - powiedziałam patrząc na niego i wyciągnęłam dłoń . 
 -Nie . 
 -Daj . Proszę . Obiecuję ,że tym razem będę delikatna - powiedziałam patrząc mu w oczy ,a on nie pewnie podał mi swoją dłoń . Przemyłam jego rany do końca po czym zaczęłam owijać jego dłoń bandażem . Gdy skończyłam swoją robotę zużyte gaziki wyrzuciłam do kosza a resztę schowałam do apteczki i odłożyłam ją na miejsce .Gdy wróciłam z powrotem do kuchni sprzątnęłam do końca szkło i dokończyłam śniadanie ,które Justin przygotowywał . Postawiłam talerz z posiłkiem na stole i usiadłam na przeciwko J.B . Zaczęliśmy jeść ,a ja nadal myślałam o tym na czym przyłapałam Justina po powrocie do domu . Po głowie chodziło mi tylko jedno pytanie . Czy ja już nie zaspokajam jego potrzeb .
 -Justin ... -zaczęłam ,lecz nie byłam do końca pewna czy zadać mu to pytanie .

 -Hym -mruknął przeżuwając kanapkę i spojrzał na mnie .
 -Czy ja ... to znaczy ... no wiesz ....
 -Chodzi ci o to na czym mnie przyłapałaś ? I chcesz się zapytać czy ty nie zaspokajasz moich potrzeb ? 
 -Tak dokładnie o to - powiedziałam i spuściłam wzrok . Spojrzałam niepewnie na Justina,a on odłożył kanapkę po czym spojrzał na mnie . 

 -To nie tak . -zaczął po czym usiadł obok mnie . - Wiesz no moje podniecenie sięgało już zenitu .. Po porostu musiałem jakoś odreagować . - powiedział patrząc w moje oczy ,a ja co chwile spuszczałam wzrok . - Byłbym kretynem ,gdybym ci powiedział ,że nie zaspokajasz mich potrzeb . Jesteś piękną kobietą . Każdy chłopak ,którego znam chciałby być teraz na moim miejscu . Chciałby mieć cię przy sobie cały dzień i noc . Chciałby teraz siedzieć obok ciebie . - powiedział po czym podniósł moją głowę za podbródek tak ,aby spojrzeć mi w oczy .- Każdy facet ,którego znam chciałby zrobić to co ja zrobię teraz - powiedział po czym mnie pocałował . Po skończonym pocałunku spojrzałam mu w oczy i lekko się uśmiechnęłam .

 -Kocham cię i gdyby tak nie było nie oświadczyłbym się właśnie tobie i nie chciałbym tworzyć właśnie z Tobą rodziny . - powiedział nadal patrząc mi w oczy i też się uśmiechnął po czym musnął moje usta i pogładził mój policzek. 
 -Justin ... -zaczęłam niepewnie patrząc na stół .
 -Tak ?
 -Obiecaj mi proszę ,że więcej czegoś takiego nie będziesz robił . Wiem ,że u was mężczyzn to normalne ,ale ja .. no wiesz .. 
 -Wiem o co ci chodzi . Nie obiecuje ,ale postaram się misia - odpowiedział po czym podniósł moją głowę za podbródek i jeszcze raz mnie pocałował .
 -Kocham cię - wyszeptałam w jego usta patrząc mu w oczy . 
 -Ja ciebie też - powiedział po czym znów musnął moje wargi i wstał od stołu . Zjadłam jeszcze jedną kanapkę wypiłam do końca kawę i poszłam na górę . Umyłam się po czym weszłam  do pokoju i ubrałam się  . Gdy schodziłam zauważyłam Justina przy drzwiach wejściowych gotowego do wyjścia ,gdy mnie spostrzegł uśmiechnął się po czym wziął kluczyki i klucze z półki . Podeszłam do drzwi , uśmiechnęłam się do J.B i wyszłam na zewnątrz po czym pokierowałam się prosto w stronę samochodu . 
 -Jus pośpiesz się trochę.. Chce być już w szpitalu . Chcę znów spojrzeć na małą . - powiedziałam a Justin szybkim krokiem podszedł do samochodu . Wsiedliśmy po czym JuJu odpalił samochód i pojechaliśmy prosto do szpitala ..

Gdy byłam już w sali w której leżała moja córeczka pierwsze co zrobiłam do podeszłam do niej i wzięłam ją na ręce . Elizabeth już nie spała,a gdy mnie zobaczyła zaczęła się uśmiechać . 
 -Hej mała . Brakuje mi cię w domu wiesz kochanie ? - zapytałam Elizy a ona uśmiechnęła się szerzej . Chodziłam z małą po całej sali czekając jak J.B wróci z rozmowy z lekarzem . Mam nadzieję ,że Elizabeth będzie mogła niedługo już wyjść . W pewnym momencie podeszłam z małą do okna i odsłoniłam żaluzje . To co zobaczyłam za oknem zaszokowało mnie . - Stało tam normalnie stado dziewczyn i chyba z dziesięciu fotoreporterów . Niektóre dziewczyny miały kartki z napisem ,,Życzymy Elizabeth powrotu do zdrowa " , ,,Kochamy cię Eliza ! " , ,, J.N , Viera i Elizabeth zajebista rodzina ! Kochamy was ! " etc . Byłam na prawdę w wielkim szoku . Paparazzi robili zdjęcia a dziewczyny piszczały , krzyczały nasze imiona ,a nawet niektóre nam machały .
 -Viera ? - usłyszałam za sobą znajomy głos . Odwróciłam się a za mną stali moi rodzice ,Jordan , Emili i Chaz oraz rodzice Justin Jazzmin i Jexon . Uśmiechnęłam się po czym ruszyłam w ich stronę ,lecz oni tak jakby oddalali się ode mnie . Nie wiedziałam co się dzieje . Robiłam coraz to szybsze kroki ,a oni oddalali się dalej .

Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu . Byłam w swoim pokoju . Obok mnie spała Elizabeth ,a po Justinie nie było ani śladu . Spojrzałam na główkę małej na ,której nie było żadnego śladu czy nawet zadrapania . Wpatrywałam się w otwarte drzwi od garderoby ,a po chwili uświadomiłam sobie ,że to wszystko to tylko głupi sen . Było mi trochę smutno ze względu na to ,że Justina jeszcze nie ma . Spojrzałam na szafkę nocną po czym zapaliłam lampkę i wzięłam do ręki swój telefon . Było dwadzieścia po piątej . Westchnęłam i opadłam z powrotem na poduszkę . Spojrzałam z powrotem na Elizabeth ,która słodko spała u mojego boku .Uśmiechnęłam się po czym zgasiłam lampkę przytuliłam moją małą kruszynkę do siebie i usnęłam z powrotem .
***Oczami JuJu***
Gdy otworzyłem drzwi i wszedłem do środka wszędzie było ciemno i cicho . Uśmiechnąłem się na samą myśl o tym ,że jestem już w domu i w końcu ujrzę dwie najważniejsze kobiety w moim życiu . Postawiłem walizkę w przedpokoju po czym wróciłem do mojego Busa po resztę walizek .
 -No to co ? Do zobaczenia po nowym roku ? - zapytał Scotter uśmiechając się do mnie szeroko . 
 -Jasne . Wesołych świąt stary - odpowiedziałem i również się uśmiechnąłem . Pożegnałam się z nim po czym wyszedłem z Busa .
 -Wesołych Justin - odpowiedział i zamknął za mną drzwi od pojazdu po czym odjechał . Wziąłem swoje bagaże i wszedłem z powrotem do domu . Rozebrałam się z kurtki i czapki po czym zdjąłem buty i wszedłem do kuchni . Otworzyłem lodówkę z ,której wyjąłem sok pomarańczowy po czym wziąłem szklankę i nalałem sobie soku . Odłożyłem karton z powrotem do lodówki ,wziąłem szklankę i wyszedłem z kuchni . Ruszyłem w stronę schodów po czym po cichu wszedłem na górę a potem do naszej sypialni . Spojrzałem na łóżko ,a na mojej twarzy od razu pojawił się szeroki uśmiech na ten słodki widok . Odłożyłem szklankę na biurko po czym zacząłem się rozbierać aby położyć się obok moich ślicznotek . Gdy byłem już w samych bokserkach wślizgnąłem się pod kołdrę . Oparłem się na łokciu i zacząłem przyglądać się dwóm cudom leżącym obok mnie  Przejechałem opuszkami po policzku Viery i odgarnąłem kosmyk włosów spoczywający na jej twarzy po chwili pochyliłem się nad nią i złożyłem pocałunek na jej policzku . Viera przekręciła się lekko na plecy nadal tuląc do siebie naszą małą księżniczkę . Patrząc tak na moje wspaniałe dziewczyny usnąłem .
------------------------------------------------------------------------------------------
Hej hej hej ; )) Przepraszam ,że tak długo nie było nn ,ale nie miałam czasu zbytnio aby go napisać ; o
Wesołych świat wszystkim życzem ! 
Zdrowia ,szczęscia ,pomarańczy niech wam Bieber nago tańczy ! życzy Roni ;3


niedziela, 14 października 2012

rozidzał 45

Zack nachylił się nad łóżeczkiem , chciał położyć ja do niego, jednak cofnął się, a dziewczynka wyślizgnęła mu się z rąk.

Bella upadła na podłogę, uderzając głową o nią......



 Koło małej powoli zaczęła tworzyć się kałuża krwi . Spanikowała i pierwsze co jej przyszło na myśl to schować gdzieś ciało ,lecz od razu by się  skapnęli ,że nie Elizabeth nie ma w łóżeczku . Chwyciła za telefon i zadzwoniła po karetkę po czym kazała Zack'owi posprzątać butelki po alkoholu i się jakoś ogarnąć ,a sama przykucnęła przy  małej po czym lekko ją podniosła ...


[w tym samym czasie oczami J.B***]
 -Za nasze szczęście-powiedziałem unosząc kieliszek z winem Viera też podniosła swój kieliszek z winem . Stuknęliśmy szkłem po czym wzięliśmy po łyku wina . - Wiesz ,że cię bardzo kocham ? ^.^-zapytałem uśmiechając się do mojej kobiety na co ta odwzajemniła gest .
 -Tak ? -zapytała ,a ja przytaknąłem - Udowodnij - powiedziała uśmiechając się zadziornie .
 -Jak ? -zacząłem droczyć się z Vierą . -Chcesz nosić kolejny dowód mojej miłości w sobie ? - zapytałem uśmiechając się szeroko biorąc kolejny łyk wina . Viera pochyliła się nad stolikiem po czym spojrzała mi na usta a potem w oczy . 
 -Ty dobrze znasz odpowiedz kochanie ,ale dla ciebie specjalnie ją powtórzę - ściszyła głos - Możesz mnie nawet zerżnąć w lesie i zapłodnić ,ale ja z miłą chęcią będę nosiła kolejnego twojego potomka kotqu -odpowiedziała . Też się pochyliłem nad stołem po czym pocałowałem ją namiętnie .
 - Hym ... nie pamiętam już czy ci to mówiłam ,ale świetnie całujesz -powiedziała uśmiechając się zadziornie .
 -Nie nie mówiłaś ^.^ -odpowiedziałem po czym przesunąłem się razem z krzesłem tak ,aby siedzieć obok mojego skarbu . Viera spojrzała mi w oczy po czym zbliżyła swoją twarz i znów siedzieliśmy złączeni w pocałunku . Ręka Viery spoczęła na moim kolanie ,a moja na jej poliku . Zaczęła jechać ręką w górę z minuty na minuty rosło we mnie ogromne podniecenie ,gdy dotknęła Jerrego zadrżałem i uśmiechnęłam się nie przerywając pocałunku . Całowaliśmy się przez dobre 10 minut a ręka Viery ani drgnęła . Całowalibyśmy się dalej ,gdyby nie przeszkodził nam w tym blask flesza . Oderwaliśmy się od siebie ,a Viera zabrała rękę z mojego lekko uniesionego przyjaciela . Spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać . Wszyscy w restauracji patrzyli na nas jak na debili ,a my nadal nie przestaliśmy się śmiać :D . W pewnym momencie złapałem dłoń Viery po czym szepnąłem jej do ucha .
 -Wiesz co ? Jerry się budzi -szepnąłem i przygryzłem lekko jej płatek ucha po czym musnąłem jej szyję .
 -To weź go lepiej na razie uśpij . No chyba ,że chcesz zapieczętować naszą randkę małym numerkiem -odszepnęła uśmiechając się i przygryzając dolną wargę . Uśmiechnąłem się zadziornie po czym wyjąłem portfel .
 -Rachunek proszę ! -krzyknąłem unosząc rękę do góry . Po chwili kelnerka przyniosła rachunek. Włożyłem odpowiednią ilość pieniędzy do rachunku po czym położyłem to na stoliku i wstałem . Viera spojrzała na mnie nadal przygryzając dolną wargę po czy też wstała założyła swoją marynarkę chwyciła moją dłoń i ruszyliśmy w stronę wyjścia . Gdy znaleźliśmy się na zewnątrz Viera od razu wpiła się w moje usta . chwyciłem ją w pasie przyciągając do siebie . W pewnym momencie Viera oderwała się ode mnie uśmiechnęła się szeroko po czym odepchnęła mnie od siebie . Zdezorientowany patrzyłem na to co najważniejsza kobieta mojego życia robi . Viera zdjęła swoje buty po czym zbliżyła się do mnie z powrotem musnęła moje wargi . 
 -Jeśli masz na mnie ochotę to mnie złap ,ale najpierw mnie znajdź -wyszeptała w moje usta muskając je przy tym po czym odepchnęła mnie znów od siebie po czym się odwróciła i pobiegła w stronę parku . Stałem tak chwilę analizując wszystko po kolei ,gdy w końcu zrozumiałem o co jej chodzi poderwałem się z miejsca i pobiegłem za Vierą . W parku praktycznie nikogo nie było . Od czasu do czasu przeszła jakaś para przytuleni do siebie i to wszystko . Zacząłem rozglądać się na boki w poszukiwaniu Viery . Nigdzie jej nie było . Zaglądałem wszędzie w krzaki ,za drzewa ,za ławką etc ,a jej nie było pomyślałem ,że pewnie pobiegła w stronę domu i tam ją znajdę . Ruszyłem w stronę naszego domu ,gdy nagle poczułem mocny uścisk od tyłu . Odwróciłem się i zobaczyłem szeroko uśmiechniętą Viere .
 -Znalazłem -powiedziałem po czym pocałowałem ją . Rozchyliłam jej wargi swoim językiem . Gdy nasze języki tańczyły swój taniec ja przesunąłem ręce z pasa mojej lubej na jej pośladki . Staliśmy na środku chodnika w parku całując się . Przyznam ,że nigdy nie czułem się tak dobrze jak teraz ...
[ powrót do domu Bieberów *** ]
 Gdy karetka przyjechała w domu nie było śladu po alkoholu . Jedynym problemem był na max-a najebany Zack . 
 -Co się stało dokładnie ? -zapytał lekarz ,gdy Bella była już w karetce i przywracali jej puls .
 -No to było tak ,że bawiłam się z małą i ona zaczęła odchylać się do tyłu i w pewnym momencie nie zdążyłam złapać ją pod plecki i ona wyleciała mi z rąk . Ja .. Ja nie chciałam to było przez przypadek - odpowiedziała Tori wymuszając płacz .Stojąc przed domem razem z lekarzem zaczęła się rozglądać . W pewnym momencie ujrzała w oddali idącą i całującą się od czasu do czasu parę . Byli to Justin z Vierą . Gdy spojrzeli w stronę domu i zobaczyli karetkę Viera od razu pobiegła w stronę Tori . Gdy dowiedziała się co się stało rzuciła się na Tori wykrzykując ,że jest idiotką ,że nie nadaje się do opieki nad dziećmi i ,że ciekawa jest ile przez nią dzieci trafiło do szpitala . Tori spuściła głowę i zaczęła nerwowo bawić się sznurkami od bluzy .
 - Mogę jechać z wami ? -zapytała Viera lekarzy ,którzy nadal utrzymywali jej jedyną córeczkę przy życiu .
 -A kim pani jest dla małej ? 
 -Jestem jej MATKĄ ! -krzyknęła ze łzami w oczach ,a lekarz kazał wsiąść jej do karetki ,gdy usiadła przy małej zaniosła się płaczem . Spojrzała z żalem na Justina ,a potem drzwi od karetki zamknęły się . Gdy ruszyli od razu włączyli koguta i w trybie natychmiastowym pojechaliśmy do szpitala . 

[ W tym samym czasie oczami J.B *** ]
- Co ty zrobiłaś ?! -krzyczałem na Tori gdy weszliśmy do domu ,a ja zobaczyłem dwóch najebanych chłopaków - Co ty do kurwy zrobiłaś się pytam ! - krzyknąłem po raz kolejny po czym podszedłem do niej  -Zdajesz sobie z tego sprawę ,że przez ciebie i tych cweli moja córka może umrzeć ?! Wiesz co teraz zrobię ?! - krzyczałem jej prosto w twarz ,a ona pokiwała głową na ,,nie" -Nie wiesz ?! To ja ci powiem co teraz zrobię ! -krzyczałem wyciągając telefon z kieszeni . -To teraz kurwa pacz co teraz zrobię !  -krzyknąłem po czym zadzwoniłem na policje . 

 -Ooo i znów się spotykamy mili państwo -powiedział funkcjonariusz ,gdy wszedł ze mną do domu . Tori i te dwa fagasy ,aż odskoczyli do tyłu .- i znów w takiej samej sytuacji . Z tego co mi wiadomo byliście zawieszeni . To teraz możecie się spodziewać kuratora moi drodzy . A jeżeli rodzice małej pozwą was za nieumyślne usiłowanie zabójstwa możecie zacząć się pakować -powiedział policjant po czym zakuł ich w kajdanki i wyprowadził na zewnątrz . Gdy wyszli zamknąłem drzwi po czym bezwładnie osunąłem się po nich na podłogę i zacząłem płakać .


[oczami Viery***]
Gdy byliśmy już w szpitalu lekarze od razu zabrali moją małą kruszynkę na blok operacyjny . Usiadałam na jednym z krzeseł na przeciwko drzwi od sali operacyjnej . Schowałam twarz w dłonie i znów zaczęłam płakać .
,, -Mówiłam Justinowi ,że nie chce zostawiać małej z obcym człowiekiem . Wiedziałam,że ta cała Tori nie będzie umiała zająć się Bellą . Boże czemu ja na to pozwoliłam . Gdybyśmy nie zostawili jej z tą małolatą nie doszło by do tego . Boże moje dziecko . Co ja zrobiłam . Czemu pozwoliłam tej małej suce opiekować się moją córeczką ?! Boże czemu ?!" -krzyczałam w myślach nadal zalewając się łzami . To tak bardzo bolało . Boje się ,że z małą może być coś nie tak . Boję się ,że może mieć wstrząs mózgu .Moja jedyna córeczka ,mój skarb,moje słoneczko leży teraz na sali operacyjnej ,a z jej małej główki sączy się krew . Ten widok był przerażający .
 W pewnym momencie poczułam wielką pustkę . Potrzebowałam teraz Justina . Potrzebowałam go przy sobie . Drżącymi rękoma sięgnęłam do torebki po telefon po czym zadzwoniłam do Justina .
 -Słucham -po jego głosie można było poznać ,że płacze . Pociągnęłam nosem po czym przełknęłam ślinę .
 -Ju .. Jus ...Justin ... Przyjedź tu .. Proszę ... -powiedziałam po czym wybuchnęłam większym płaczem .
 -Zaraz będę kochanie . -powiedział ,a po chwili usłyszałam trzask drzwi i przekręcany klucz w zamku .
 -Justin ...
-Tak ?-odpowiedział i pociągnął nosem .
 -Nie rozłączaj się ... Proszę -powiedziałam i wytarłam spływające łzy .
 -Dobrze . -odpowiedział wsiadając do samochodu tak mi się zdaje ,ponieważ  usłyszałam trzask drzwi od auta . Dopóki Justin nie przyjechał do szpitala rozmawialiśmy to znaczy płakaliśmy razem . Mówię płakaliśmy bo żadne z nas nie odezwało się ani słowem . Słychać było tylko szloch mruczenie pod nosem i pociągnięcia nosem . Gdy w oddali zobaczyłam idącego Justina korytarzem schowałam telefon z powrotem do torebki po czym wstałam i spojrzałam na niego smutnym wzrokiem . Justin podszedł do mnie czym prędzej po czym przytulił mnie z całej siły do siebie . [ ... ]
 -Mówiłam ci ,że to zły pomysł zostawiać Belle z tym bachorem ,ale nie ty musiałeś postawić na swoje ! - krzyczałam na Justina nadal płacząc . J.B stał ze spuszczoną głową co chwile grzbietem dłoni wycierając spływające łzy . -Mówiłam czy nie ?! Pytam się ! Mówiłam ?! -krzyknęłam podchodząc do niego po czym popchnęłam go . 

 -Nie popychaj mnie ! - odkrzyknął zły i spojrzał na mnie wrogo i smutno . On też nadal płakał - I tak mówiłaś ! I co z tego ?! Stało się i się nie odstanie zrozumiesz to w końcu ?! - odkrzyknął po czym do mnie podszedł . Patrzył mi się w oczy . Staliśmy tak przez chwile ,lecz gdy tylko Justin chciał mnie przytulić odepchnęłam go od siebie i przeszłam obok niego po czym usiadłam na samym końcu .Spojrzałam na Justina po czym pokręciłam głową . J.B stał tam gdzie wcześniej wryty i patrzył na mnie smutno . Zrobił niepewny krok do przodu potem zrobił kolejny pewniejszy gdy podszedł na tyle blisko mnie ,aby mógł mnie dotknąć zawahał się przy zrobieniu następnego kroku ,lecz nie wykonał go tylko zawrócił i usiadł jakieś 5-6 krzeseł ode mnie . Spojrzałam na niego . Justin wpatrywał się tępo w ścianę ,a po jego poliku znów zaczęły spływać łzy . Przesiadłam się na krzesło obok Justina po czym dotknęłam ręką jego pleców . Justin wciąż wpatrywał się tępo w ścianę .
 - Spojrzysz na mnie ? -zapytałam ,a on nic nie odpowiedział ,ani drgnął . ciągle wpatrywał się w ścianę ,a łzy spływały coraz to szybciej . Jeździłam ręką po jego plecach patrząc cały czas na jego zapłakaną twarz . W pewnym momencie poczułam jak w sercu mnie zakuło mi też łzy zaczęły z powrotem spływać po policzkach . - Spójrz na mnie proszę -powtórzyłam i znów ta sama sytuacja . J.B ani drgnął . Wytarłam spływające łzy po czym wstałam . Chciałam wrócić na swoje poprzednie miejsce ,lecz poczułam mocny uścisk na nadgarstku . Odwróciłam się ,a Justin stał za mną trzymając mnie za nadgarstek po czym przesunął rękę tak aby złapać moją dłoń . Patrzył się na nasze splecione dłonie po czym nieśmiało spojrzał mi w oczy . Wyjęłam dłoń z jego uścisku po czym przytuliłam się do niego i oboje znów zanieśliśmy się płaczem ...

******************
Umc Umc ^.^ jest NN ^.^ mam nadzieję ,że się podoba ^.^
CZYTASZ = KOMENTUJ