niedziela, 14 października 2012

rozidzał 45

Zack nachylił się nad łóżeczkiem , chciał położyć ja do niego, jednak cofnął się, a dziewczynka wyślizgnęła mu się z rąk.

Bella upadła na podłogę, uderzając głową o nią......



 Koło małej powoli zaczęła tworzyć się kałuża krwi . Spanikowała i pierwsze co jej przyszło na myśl to schować gdzieś ciało ,lecz od razu by się  skapnęli ,że nie Elizabeth nie ma w łóżeczku . Chwyciła za telefon i zadzwoniła po karetkę po czym kazała Zack'owi posprzątać butelki po alkoholu i się jakoś ogarnąć ,a sama przykucnęła przy  małej po czym lekko ją podniosła ...


[w tym samym czasie oczami J.B***]
 -Za nasze szczęście-powiedziałem unosząc kieliszek z winem Viera też podniosła swój kieliszek z winem . Stuknęliśmy szkłem po czym wzięliśmy po łyku wina . - Wiesz ,że cię bardzo kocham ? ^.^-zapytałem uśmiechając się do mojej kobiety na co ta odwzajemniła gest .
 -Tak ? -zapytała ,a ja przytaknąłem - Udowodnij - powiedziała uśmiechając się zadziornie .
 -Jak ? -zacząłem droczyć się z Vierą . -Chcesz nosić kolejny dowód mojej miłości w sobie ? - zapytałem uśmiechając się szeroko biorąc kolejny łyk wina . Viera pochyliła się nad stolikiem po czym spojrzała mi na usta a potem w oczy . 
 -Ty dobrze znasz odpowiedz kochanie ,ale dla ciebie specjalnie ją powtórzę - ściszyła głos - Możesz mnie nawet zerżnąć w lesie i zapłodnić ,ale ja z miłą chęcią będę nosiła kolejnego twojego potomka kotqu -odpowiedziała . Też się pochyliłem nad stołem po czym pocałowałem ją namiętnie .
 - Hym ... nie pamiętam już czy ci to mówiłam ,ale świetnie całujesz -powiedziała uśmiechając się zadziornie .
 -Nie nie mówiłaś ^.^ -odpowiedziałem po czym przesunąłem się razem z krzesłem tak ,aby siedzieć obok mojego skarbu . Viera spojrzała mi w oczy po czym zbliżyła swoją twarz i znów siedzieliśmy złączeni w pocałunku . Ręka Viery spoczęła na moim kolanie ,a moja na jej poliku . Zaczęła jechać ręką w górę z minuty na minuty rosło we mnie ogromne podniecenie ,gdy dotknęła Jerrego zadrżałem i uśmiechnęłam się nie przerywając pocałunku . Całowaliśmy się przez dobre 10 minut a ręka Viery ani drgnęła . Całowalibyśmy się dalej ,gdyby nie przeszkodził nam w tym blask flesza . Oderwaliśmy się od siebie ,a Viera zabrała rękę z mojego lekko uniesionego przyjaciela . Spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać . Wszyscy w restauracji patrzyli na nas jak na debili ,a my nadal nie przestaliśmy się śmiać :D . W pewnym momencie złapałem dłoń Viery po czym szepnąłem jej do ucha .
 -Wiesz co ? Jerry się budzi -szepnąłem i przygryzłem lekko jej płatek ucha po czym musnąłem jej szyję .
 -To weź go lepiej na razie uśpij . No chyba ,że chcesz zapieczętować naszą randkę małym numerkiem -odszepnęła uśmiechając się i przygryzając dolną wargę . Uśmiechnąłem się zadziornie po czym wyjąłem portfel .
 -Rachunek proszę ! -krzyknąłem unosząc rękę do góry . Po chwili kelnerka przyniosła rachunek. Włożyłem odpowiednią ilość pieniędzy do rachunku po czym położyłem to na stoliku i wstałem . Viera spojrzała na mnie nadal przygryzając dolną wargę po czy też wstała założyła swoją marynarkę chwyciła moją dłoń i ruszyliśmy w stronę wyjścia . Gdy znaleźliśmy się na zewnątrz Viera od razu wpiła się w moje usta . chwyciłem ją w pasie przyciągając do siebie . W pewnym momencie Viera oderwała się ode mnie uśmiechnęła się szeroko po czym odepchnęła mnie od siebie . Zdezorientowany patrzyłem na to co najważniejsza kobieta mojego życia robi . Viera zdjęła swoje buty po czym zbliżyła się do mnie z powrotem musnęła moje wargi . 
 -Jeśli masz na mnie ochotę to mnie złap ,ale najpierw mnie znajdź -wyszeptała w moje usta muskając je przy tym po czym odepchnęła mnie znów od siebie po czym się odwróciła i pobiegła w stronę parku . Stałem tak chwilę analizując wszystko po kolei ,gdy w końcu zrozumiałem o co jej chodzi poderwałem się z miejsca i pobiegłem za Vierą . W parku praktycznie nikogo nie było . Od czasu do czasu przeszła jakaś para przytuleni do siebie i to wszystko . Zacząłem rozglądać się na boki w poszukiwaniu Viery . Nigdzie jej nie było . Zaglądałem wszędzie w krzaki ,za drzewa ,za ławką etc ,a jej nie było pomyślałem ,że pewnie pobiegła w stronę domu i tam ją znajdę . Ruszyłem w stronę naszego domu ,gdy nagle poczułem mocny uścisk od tyłu . Odwróciłem się i zobaczyłem szeroko uśmiechniętą Viere .
 -Znalazłem -powiedziałem po czym pocałowałem ją . Rozchyliłam jej wargi swoim językiem . Gdy nasze języki tańczyły swój taniec ja przesunąłem ręce z pasa mojej lubej na jej pośladki . Staliśmy na środku chodnika w parku całując się . Przyznam ,że nigdy nie czułem się tak dobrze jak teraz ...
[ powrót do domu Bieberów *** ]
 Gdy karetka przyjechała w domu nie było śladu po alkoholu . Jedynym problemem był na max-a najebany Zack . 
 -Co się stało dokładnie ? -zapytał lekarz ,gdy Bella była już w karetce i przywracali jej puls .
 -No to było tak ,że bawiłam się z małą i ona zaczęła odchylać się do tyłu i w pewnym momencie nie zdążyłam złapać ją pod plecki i ona wyleciała mi z rąk . Ja .. Ja nie chciałam to było przez przypadek - odpowiedziała Tori wymuszając płacz .Stojąc przed domem razem z lekarzem zaczęła się rozglądać . W pewnym momencie ujrzała w oddali idącą i całującą się od czasu do czasu parę . Byli to Justin z Vierą . Gdy spojrzeli w stronę domu i zobaczyli karetkę Viera od razu pobiegła w stronę Tori . Gdy dowiedziała się co się stało rzuciła się na Tori wykrzykując ,że jest idiotką ,że nie nadaje się do opieki nad dziećmi i ,że ciekawa jest ile przez nią dzieci trafiło do szpitala . Tori spuściła głowę i zaczęła nerwowo bawić się sznurkami od bluzy .
 - Mogę jechać z wami ? -zapytała Viera lekarzy ,którzy nadal utrzymywali jej jedyną córeczkę przy życiu .
 -A kim pani jest dla małej ? 
 -Jestem jej MATKĄ ! -krzyknęła ze łzami w oczach ,a lekarz kazał wsiąść jej do karetki ,gdy usiadła przy małej zaniosła się płaczem . Spojrzała z żalem na Justina ,a potem drzwi od karetki zamknęły się . Gdy ruszyli od razu włączyli koguta i w trybie natychmiastowym pojechaliśmy do szpitala . 

[ W tym samym czasie oczami J.B *** ]
- Co ty zrobiłaś ?! -krzyczałem na Tori gdy weszliśmy do domu ,a ja zobaczyłem dwóch najebanych chłopaków - Co ty do kurwy zrobiłaś się pytam ! - krzyknąłem po raz kolejny po czym podszedłem do niej  -Zdajesz sobie z tego sprawę ,że przez ciebie i tych cweli moja córka może umrzeć ?! Wiesz co teraz zrobię ?! - krzyczałem jej prosto w twarz ,a ona pokiwała głową na ,,nie" -Nie wiesz ?! To ja ci powiem co teraz zrobię ! -krzyczałem wyciągając telefon z kieszeni . -To teraz kurwa pacz co teraz zrobię !  -krzyknąłem po czym zadzwoniłem na policje . 

 -Ooo i znów się spotykamy mili państwo -powiedział funkcjonariusz ,gdy wszedł ze mną do domu . Tori i te dwa fagasy ,aż odskoczyli do tyłu .- i znów w takiej samej sytuacji . Z tego co mi wiadomo byliście zawieszeni . To teraz możecie się spodziewać kuratora moi drodzy . A jeżeli rodzice małej pozwą was za nieumyślne usiłowanie zabójstwa możecie zacząć się pakować -powiedział policjant po czym zakuł ich w kajdanki i wyprowadził na zewnątrz . Gdy wyszli zamknąłem drzwi po czym bezwładnie osunąłem się po nich na podłogę i zacząłem płakać .


[oczami Viery***]
Gdy byliśmy już w szpitalu lekarze od razu zabrali moją małą kruszynkę na blok operacyjny . Usiadałam na jednym z krzeseł na przeciwko drzwi od sali operacyjnej . Schowałam twarz w dłonie i znów zaczęłam płakać .
,, -Mówiłam Justinowi ,że nie chce zostawiać małej z obcym człowiekiem . Wiedziałam,że ta cała Tori nie będzie umiała zająć się Bellą . Boże czemu ja na to pozwoliłam . Gdybyśmy nie zostawili jej z tą małolatą nie doszło by do tego . Boże moje dziecko . Co ja zrobiłam . Czemu pozwoliłam tej małej suce opiekować się moją córeczką ?! Boże czemu ?!" -krzyczałam w myślach nadal zalewając się łzami . To tak bardzo bolało . Boje się ,że z małą może być coś nie tak . Boję się ,że może mieć wstrząs mózgu .Moja jedyna córeczka ,mój skarb,moje słoneczko leży teraz na sali operacyjnej ,a z jej małej główki sączy się krew . Ten widok był przerażający .
 W pewnym momencie poczułam wielką pustkę . Potrzebowałam teraz Justina . Potrzebowałam go przy sobie . Drżącymi rękoma sięgnęłam do torebki po telefon po czym zadzwoniłam do Justina .
 -Słucham -po jego głosie można było poznać ,że płacze . Pociągnęłam nosem po czym przełknęłam ślinę .
 -Ju .. Jus ...Justin ... Przyjedź tu .. Proszę ... -powiedziałam po czym wybuchnęłam większym płaczem .
 -Zaraz będę kochanie . -powiedział ,a po chwili usłyszałam trzask drzwi i przekręcany klucz w zamku .
 -Justin ...
-Tak ?-odpowiedział i pociągnął nosem .
 -Nie rozłączaj się ... Proszę -powiedziałam i wytarłam spływające łzy .
 -Dobrze . -odpowiedział wsiadając do samochodu tak mi się zdaje ,ponieważ  usłyszałam trzask drzwi od auta . Dopóki Justin nie przyjechał do szpitala rozmawialiśmy to znaczy płakaliśmy razem . Mówię płakaliśmy bo żadne z nas nie odezwało się ani słowem . Słychać było tylko szloch mruczenie pod nosem i pociągnięcia nosem . Gdy w oddali zobaczyłam idącego Justina korytarzem schowałam telefon z powrotem do torebki po czym wstałam i spojrzałam na niego smutnym wzrokiem . Justin podszedł do mnie czym prędzej po czym przytulił mnie z całej siły do siebie . [ ... ]
 -Mówiłam ci ,że to zły pomysł zostawiać Belle z tym bachorem ,ale nie ty musiałeś postawić na swoje ! - krzyczałam na Justina nadal płacząc . J.B stał ze spuszczoną głową co chwile grzbietem dłoni wycierając spływające łzy . -Mówiłam czy nie ?! Pytam się ! Mówiłam ?! -krzyknęłam podchodząc do niego po czym popchnęłam go . 

 -Nie popychaj mnie ! - odkrzyknął zły i spojrzał na mnie wrogo i smutno . On też nadal płakał - I tak mówiłaś ! I co z tego ?! Stało się i się nie odstanie zrozumiesz to w końcu ?! - odkrzyknął po czym do mnie podszedł . Patrzył mi się w oczy . Staliśmy tak przez chwile ,lecz gdy tylko Justin chciał mnie przytulić odepchnęłam go od siebie i przeszłam obok niego po czym usiadłam na samym końcu .Spojrzałam na Justina po czym pokręciłam głową . J.B stał tam gdzie wcześniej wryty i patrzył na mnie smutno . Zrobił niepewny krok do przodu potem zrobił kolejny pewniejszy gdy podszedł na tyle blisko mnie ,aby mógł mnie dotknąć zawahał się przy zrobieniu następnego kroku ,lecz nie wykonał go tylko zawrócił i usiadł jakieś 5-6 krzeseł ode mnie . Spojrzałam na niego . Justin wpatrywał się tępo w ścianę ,a po jego poliku znów zaczęły spływać łzy . Przesiadłam się na krzesło obok Justina po czym dotknęłam ręką jego pleców . Justin wciąż wpatrywał się tępo w ścianę .
 - Spojrzysz na mnie ? -zapytałam ,a on nic nie odpowiedział ,ani drgnął . ciągle wpatrywał się w ścianę ,a łzy spływały coraz to szybciej . Jeździłam ręką po jego plecach patrząc cały czas na jego zapłakaną twarz . W pewnym momencie poczułam jak w sercu mnie zakuło mi też łzy zaczęły z powrotem spływać po policzkach . - Spójrz na mnie proszę -powtórzyłam i znów ta sama sytuacja . J.B ani drgnął . Wytarłam spływające łzy po czym wstałam . Chciałam wrócić na swoje poprzednie miejsce ,lecz poczułam mocny uścisk na nadgarstku . Odwróciłam się ,a Justin stał za mną trzymając mnie za nadgarstek po czym przesunął rękę tak aby złapać moją dłoń . Patrzył się na nasze splecione dłonie po czym nieśmiało spojrzał mi w oczy . Wyjęłam dłoń z jego uścisku po czym przytuliłam się do niego i oboje znów zanieśliśmy się płaczem ...

******************
Umc Umc ^.^ jest NN ^.^ mam nadzieję ,że się podoba ^.^
CZYTASZ = KOMENTUJ 

3 komentarze:

  1. omg ! podoba mi się : ) czekam na kolejny :)

    [ Maagda ]

    OdpowiedzUsuń
  2. przeczytałam całość i na początku była jakas masakra, ale nie poddałam się bo wcześniej przeczytałam ostatni rozdział. poprawilaś sie z pisaniem. oby tak dalej, jak możesz infomrmuj mnie na blogu http://canadianswagbieber.blogspot.com/ lub tt - @lolitkabieber

    OdpowiedzUsuń
  3. EXTRA! Naprawdę. Czekam na next , masz świetnego bloga.

    OdpowiedzUsuń